Czwartak spod Gołymina

Czwartak spod Gołymina wraca do swoich…

Ziemia kryje skarby, tajemnice i zaskakuje! Gmina Gołymin dobrze znana jest historykom  i poszukiwaczom. Doskonale opisana została bitwa pod Gołyminem z 1806 r., czyli z okresu wojen napoleońskich. W starciu uczestniczyło ponad 50 tysięcy żołnierzy francuskich  i rosyjskich. Jednak badania Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” doprowadziły do zaskakujących wniosków. Ten sam teren był także miejscem dyslokacji jednostek wojskowych i zmagań wojennych podczas powstania listopadowego. Tym razem jednak, pamiętniki i materiały źródłowe niewiele mówią   o Gołyminie w 1831 r. Przemawia jednak do dzisiaj ziemia, która kryje zabytki  po powstańcach i wojskach zaborcy, a także ciała poległych… Byli nimi prawdopodobnie żołnierze, którzy   po bitwie pod Ostrołęką (26 maja 1831 r.), po wycofaniu się w głąb Królestwa Polskiego, nękani byli nieustannie przez wroga. Taki los spotkał także dzielny  i wsławiony w boju pułk 4 piechoty liniowej, tzw. „Czwartaków”. To na ich ślady w sposób szczególny natrafiliśmy pod Gołyminem. Jednym z takich „śladów” była tajemnicza jama grobowa pod Gołyminem, na skraju wsi Garnowo, która skrywa do dzisiaj przynajmniej jedną przedziwną tajemnicę. Jak na razie, ani historycy ani archeolodzy nie znaleźli na nią odpowiedzi… Ale o tym za chwilę.

Badania MSHE przeprowadzone zostały wiosną 2013 r. Pasjonaci, nazywani potocznie „poszukiwaczami skarbów”, rozpoczęli inicjatywę poszerzenia wiedzy o losach żołnierzy przed i po bitwie pod Ostrołęką od kwerendy historycznej, analizy pamiętnikarskiej, rozmowy z rolnikami (ci często informują nas o znajdowanych podczas prac rolnych kulach i innych artefaktach). Następnie, na mocy stosownych pozwoleń, a zwłaszcza decyzji Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie Delegatura w Ciechanowie, eksploratorzy wyruszyli w teren uzbrojeni w wykrywacze metali. Nadzór nad pracami sprawował archeolog, Witold Migal z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Pomimo przeszukiwania gołymińskiej ziemi przez poszukiwaczy od przynajmniej 30 lat i w pewnej mierze sterylizacji powierzchniowej warstwy humusy, odkryliśmy jeszcze dziesiątki zabytków. Poza interesującą nas archeologią pół bitewnych XIX wieku warto wspomnieć o odnalezieniu przez nas fragmentów zapinek (fibul) pochodzących z okresu wpływów rzymskich (w tym przypadku I i II w. p.n.Ch.). Większość zabytków, co ciekawe, nie dotyczyła prehistorii, wojen napoleońskich czy codziennego życia w regionie, ale właśnie wydarzeń z 1831 r. Jednak epizody powstańcze na tych terenach opisano jedynie lapidarnie. Teraz więc zostawiamy pole dla historyków, którzy – mamy nadzieję – dopiszą kolejne karty dziejów powstańczych.

Wśród odkrytych przez nas zabytków znalazły się szczątki orłów, wstęg, okucia z uprzęży końskich, guziki, emblematy wojskowe, detale z galanterii mundurowej i kule karabinowe. Artefakty należały zarówno do wojsk polskich jak i rosyjskich. Najdobitniej pokazują to właśnie guziki. To na ich podstawie mogliśmy precyzyjnie ustalić jakie formacje operowały pod Gołyminem. Guziki i nieformalna gałąź nauki zwana butonistyką, pozwoliły na identyfikację najważniejszego obiektu… W pewnym momencie Piotr Pałys z MSHE zatrzymał się nad miejscem, w którym celowo zakopano ołowiane kule karabinowe. Cały arsenał. Zachowek prawdopodobnie składał się ze stalowego pojemnika z amunicją, który uległ korozji oraz z 45 kilogramów kul muszkietowych! Kule te położono na głowie zmarłego polskiego żołnierza, przy którym podczas prac archeologa i poszukiwaczy z MSH „Exploratorzy.pl” odnaleziono zabytki pozwalające na precyzyjną identyfikację powstańca. Był nim Czwartak!

Media, telewizje, prasa lokalna, mieszkańcy okolicznych wsi, a zwłaszcza historycy zwracali się do nas z pytaniem: dlaczego pochowany powstaniec miał złożony na głowie magazyn kul karabinowych? Dlaczego? Otóż, tego nie wiemy. Nie znamy drugiego takiego przypadku. Nie znajdujemy w znanych nam źródłach żadnej analogii do tego odkrycia. Ponadto zdajemy sobie sprawę, że ołów był w pierwszej połowie XIX w. pożądanym przez ludzi surowcem. Ba, po walkach na Olszynce Grochowskiej chłopi nie tylko zbierali ołowiane kule,  ale potrafili nawet wydrapywać je z drzew! Wydaje się więc, że pogrzebali czwartaka żołnierze. Ciało odkryte w zeszłym roku znajdowało się w porządku anatomicznym, ułożone starannie w epoce, a nie pospiesznie wrzucone do dołu, jak czynili to np. Rosjanie na Reducie Ordona. Jeśli więc żołnierze porzucili tyle cennej amunicji, to być może ponieśli w walce tak dotkliwe straty, że część ciężaru, którego nie mogli zabrać z sobą ukryli w miejscu, którego rozgrzebanie z obawy przed epidemią czy grzechem będzie utrudnione. Taką lokalizacją mógł być właśnie grób. Jednak czy tak było rzeczywistości? Czy dlatego Powstańca Listopadowego pochowano pod Gołyminem z 45-kilogramowym arsenałem na głowie?   Nie wiemy.

Za to świat nauki odpowiedział już na inne pytania. Tajemnicą nie jest już „casus mortalis”, czyli przyczyna zgonu żołnierza. Gołymińskie szczątki po wykonaniu dokumentacji in situ przez archeologa, przewieźliśmy do pracowni antropologicznej w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie. Tam opracował je dr Maurycy Stanaszek, ten sam, który zajmował się badaniami wielu innych żołnierzy poległych w 1831 r. i pochowanych obecnie w Mauzoleum bitwy pod Ostrołęką. Wnioski są zaskakująco precyzyjne.

Czwartak był niewysokim mężczyzną (163-166 cm) w wieku pomiędzy 25 a 40 rokiem życia. Nie był człowiekiem prowadzącym wystawne i wygodne życie. Przeciwnie. Zmiany zaobserwowane w kośćcu wskazują na trudne warunki bytowe, niedożywienie i liczne mikro urazy. Prawdopodobnie cierpiał na anemię i gruźlicę. Za to odznaczał się dużą sprawnością stawów ramiennych, co miało zapewne nie bagatelne znaczenie podczas walk. Szczątki Czwartaka spod Gołymina noszą też ślady zadanych razów… Przyczynę zgonu opisał  dr Stanaszek. – Uraz narzędziem ostrym w okolicy podkolanowej i nadkolanowej oraz pchnięcie narzędziem ostrym w okolicę 10 międzyżebrza po stronie prawej z drążeniem w lewo, ciosy zadane od tyłu – napisał w sprawozdaniu antropolog. – Urazy te nie spowodowały natychmiastowej śmierci (mogła ona nastąpić w wyniku krwotoku wewnętrznego, osłabienia i ogólnie złej kondycji fizycznej, wycieńczenia). Napastnik był praworęczny i prawdopodobnie niższy od denata – podsumował Stanaszek.

Odkrywcom z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” pozostało obecnie jedynie towarzyszyć w ostatniej drodze polskiemu powstańcowi. W Mauzoleum   w Ostrołęce żołnierz 4 Pułku Piechoty Liniowej dołączy do swoich towarzyszy broni.   I tu niech spoczywa z Bogiem! A nam pozostaje obowiązek pamięci.

Robert Wit Wyrostkiewicz

Mazowieckie Stowarzyszenie Historyczne „Exploratorzy.pl”